poniedziałek, 6 czerwca 2016

Miłość do siebie jest jak mięsień.

Soczysta zieleń trawy, dochodzące spośród gałęzi śpiewy ptaków, wolniejszy oddech. Do tego truskawki i Agnieszka Stein:

Miłość do siebie jest jak mięsień, potrzebuje treningu, żeby dobrze działać. Za każdym razem, kiedy człowiek próbuje wybaczyć sobie to, że nie jest doskonały, troszczy się o siebie, pozwala sobie na to, żeby robić to, co daje mu radość, widzi swoje błędy jako cenną informację, a nie dowód własnej słabości, jest mu łatwiej kochać bezwarunkowo.
Taka miłość wymaga też przyjęcia w odniesieniu do samego siebie tej prawdy, która jest ważna w stosunku do dzieci. Z miłości i pod wpływem akceptacji ludzie zmieniają się łatwiej i chętniej niż pod wpływem krytyki, strachu czy złości. Trenowanie kochania innych pomaga także w pokochaniu samego siebie, bo jeśli wszyscy ludzie są dobrzy i zasługują na szacunek, to przecież ja też. 
Agnieszka Stein, "Dziecko z bliska" 
 Popołudnie w idealnym, powolnym tempie. A u Was?


poniedziałek, 21 marca 2016

Dzień dobry, wiosno.


Emily Dickinson na dziś. 
A muzycznie - Ania Dąbrowska. 
"Wszystko dzieje się naprawdę i chyba ma swój sens. [...] Jestem tym, kim chcę".



wtorek, 8 marca 2016

Dzień Kobiet

Dziś Międzynarodowy Dzień Kobiet. Dzień, w którym z ogromną wdzięcznością myślę o wszystkich wcześniejszych pokoleniach kobiet i dziewcząt - to dzięki ich wielkiej odwadze, niezłomności i ogromnemu poświęceniu możemy zdobywać wykształcenie, realizować się zawodowo, być właścicielkami zdobytych przez siebie dóbr materialnych czy brać udział w wyborach. Jak bardzo odmienne byłoby moje życie, gdyby nie one! Czy to nie jest niezwykłe?

Jednocześnie sporo pozostało jeszcze do zrobienia. Dlatego z radością świętuję, że jest nas tak wiele - na całym świecie działamy razem na rzecz praw kobiet i dziewcząt, w wielkim łańcuchu kobiecej mocy. Women are heroes!

Fot. Matt McVay.

PS. A zamiast obrazków z kwiatkami i czekoladkami, polecam tych 60 niezwykłych zdjęć protestujących kobiet z całego świata.

poniedziałek, 7 września 2015

Bez względu na to, skąd pochodzimy, wszyscy jesteśmy ludźmi.

Jacyś ludzie w ucieczce przed jakimiś ludźmi.
W jakimś kraju pod słońcem
i niektórymi chmurami.
Zostawiają za sobą jakieś swoje wszystko,
obsiane pola, jakieś kury, psy,
lusterka, w których właśnie przegląda się ogień.
Mają na plecach dzbanki i tobołki,
im bardziej puste, tym z dnia na dzień cięższe.
Odbywa się po cichu czyjeś ustawanie,
a w zgiełku czyjeś komuś chleba wydzieranie
i czyjeś martwym dzieckiem potrząsanie.
Przed nimi jakaś wciąż nie tędy droga,
nie ten, co trzeba most
nad rzeką dziwnie różową.
Dokoła jakieś strzały, raz bliżej, raz dalej,
w górze samolot trochę kołujący.
Przydałaby się jakaś niewidzialność,
jakaś bura kamienność,
a jeszcze lepiej niebyłość
na pewien krótki czas albo i długi.
Coś jeszcze się wydarzy, tylko gdzie i co.
Ktoś wyjdzie im naprzeciw, tylko kiedy, kto,
w ilu postaciach i w jakich zamiarach.
Jeśli będzie miał wybór,
może nie zechce być wrogiem
i pozostawi ich przy jakimś życiu.

Wisława Szymborska - "Jacyś Ludzie"

[tutaj można posłuchać, jak swój wciąż aktualny wiersz czyta sama Autorka]

Zdjęcie stąd.

piątek, 21 lutego 2014

Zmiana optyki: Ukraina.

Za oknem piękne słońce i wiosenny śpiew ptaków. Na biurku bukiet żółtych tulipanów. Radosny dzień - pomyślałabym, gdybym koncentrowała się na tym, co tu i teraz. 
Tak jednak nie jest. Moje myśli są kilkaset kilometrów stąd, a towarzyszy im niepokój. Ci, których znam osobiście, są bezpieczni. Na razie. Mój kolega nie miał tyle szczęścia - stracił bliskiego znajomego ze studiów. Inny kolega jedzie w sobotę na Majdan jako wolontariusz organizacji pozarządowej. 
Amnesty International Polska organizuje w kilku miastach Polski maraton pisania listów w obronie  pokojowych demonstrantów i demonstrantek z Kijowa, na który się wybieram. A tutaj więcej o sposobach, w jakie można pomóc. 

czwartek, 13 lutego 2014

5 rzeczy, które mam ochotę zrobić w lutym

Ani się obejrzałam, a tu już luty. Wreszcie jest jaśniej, słoneczniej, rześko. Kiedy wracałam w piątek z pracy, pierwszy raz ciemno zrobiło się dopiero, gdy dotarłam do domu! Zima co prawda jeszcze się nie skończyła, ale najtrudniejsze już z głowy. Ta myśl dodaje mi energii, która potrzebna mi będzie, aby:

  • Wziąć udział w najbardziej poruszającym globalnym flash mobie - One Billion Rising, czyli w polskiej wersji Nazywam się Miliard. W zeszłorocznej edycji przeciwko przemocy wobec kobiet i dziewcząt zatańczyły tłumy w ponad 200 krajach. W tym roku może być ich jeszcze więcej!
  • Pozbyć się 10 nieprzydatnych rzeczy. Staram się na bieżąco wyrzucać to, co niepotrzebne. Często też zbędne przedmioty wymieniam na coś pożądanego, korzystając z lokalnej grupy wymiankowej na Facebooku (istnieją takie dla wielu miast, można też założyć własną). Mam jednak ochotę dodatkowo zintensyfikować swoje działania w tym miesiącu.
  • Poszperać trochę i znaleźć kilka ciekawostek dotyczących Lizbony - miejsca, muzyka, jedzenie, widoki. Będę tam na warsztatach w marcu i choć pobyt zapowiada się intensywny, zaplanowałam sobie jeden wolny dzień na spacer po mieście. Tak, krótko, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by tam wrócić, jeśli się zakocham :-)
  • Przeczytać książkę o Malali, którą dostałam na imieniny. Niecierpliwie czekałam, aż ukaże się polskie tłumaczenie i jestem jej bardzo ciekawa.
  • Oraz spróbować ugotować coś nowego. W zeszłym miesiącu przygotowałam pastę z zielonego groszku, która okazała się przepyszna i rozbudziła moją ochotę na kolejne odkrycia.
A Wy jakie macie plany na ten miesiąc?